Od Marshalla CD Dominici

   Zapytała się czy nie lubię gapić się w niebo. Owszem, bardzo lubię, a dzisiejsza noc była naprawdę "gwiezdna". Rita mruknęła niechętnie i zdawała się mówić "chodźmy do domu", ale cóż, Dominica zdawała się być miłą dziewczyną, więc zostałem.
-Tak, oczywiście. - Uśmiechnąłem się i pokazałem język Ricie, która usiadła z obrażoną miną obok ławki, ale nagle do niej przyszedł Smile, więc... No, jej reakcja była zabawna. - Kładziemy się na trawie?
-No a na czym, na drzewie? - Zachichotała, a ja pokazałem jej język. - No jasne, że na trawie!
    Podleciałem do dosyć pogodnego miejsca, niezbyt oświetlonym, ale wyczarowałem jakby dwie gwiazdy światła, które "postawiłem" obok nas. Położyłem się, a raczej lewitowałem w pozycji leżącej, a Dominica położyła się obok.
-Jakie masz moce, Marshall? - Zapytała nagle. Wyrwała mnie z hipnozy wywołanej gwiazdami.
-Hm? A, tak. - Zerwałem źdźbło trawy i wziąłem rękę miedzy nas, żeby dokładnie widziała co się stanie.
    Źdźbło nagle zaczęło się świecić, a jego struktura stała się biała i większa. Rozwijała się i rozwijała, a Dominica patrzyła na nie z tak wielkimi gałami, jak Książę Lucian na Księżną Gabriellę. Po chwili, gdy oślepiający blask zgasł, z kawałka trawy powstała wielka, biała orchidea z diamentowymi krzyształkami.
-Dla ciebie. - Powiedziałem i ruszyłem brwiami w górę i w dół, jakby w geście podrywania, ale był to żart. Zacząłem chichotać, a Dominica wyrwała mi kwiatka z dłoni.
-Zamieniasz trawę w kwiaty? - Zapytała. Chyba nie do końca zrozumiała.
    Podleciałem do drzewa i zerwałem liść, a drzewo wrzasnęło wysokim głosem. Świat jest straszny, tu już nawet drzewa mają uczucia! Wróciłem do Dominici, a wtedy zmieniłem liść w złoty naszyjnik ze szmaragdem.
-Zamieniam rośliny w różne rzeczy.
-O rany! Zarąbiście!
-Moja gitara czasem wytwarza różne stany pogody, ale wolisz nie wiedzieć jakie. Kiedyś spowodowałem ognisty deszcz... I to w lesie... Haha, ale była jazda!
-Myślałam że nie umiesz się bawić, a tu widzę, że jesteś całkiem na luzie!
-Ja nie umiem się bawić? - Zapytałem retorycznie i podleciałem nad nią. - A KTO MA ŁASKOTKI?!
   Zacząłem ją łaskotać. Śmiała się tak długo i błagała o zakończenie, aż w końcu Smile krzyknął nam w głowie.
-Zakochana para, tylko jej nie gwałć!
    Natychmiast przestałem, bo Dominica zaczęła gonić Smile'a. Rita zdawała się być zdruzgotana, więc podleciałem do niej.
-Co się stało, robaczku? - Zapytałem i potarmosiłem jej "włosy".
-Jego bezsensowe żarty na podryw zaczęły mnie irytować, błagam, wróćmy do domu!
-A co z Dominicą?
   Nie odpowiedziała, bo Dominica przybiegła do nas i chyba chciała coś powiedzieć...
<Dominica? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz